W niedzielę 17 stycznia przyjechałam do Zgierza, żeby wspólnie z przedstawicielami lokalnej Lewicy upamiętnić osoby zamordowane w czasie II wojny światowej i w następnych latach.

Wojny tragicznie wpływają na życie społeczeństwa w kraju, na której terenie się ona odbywa. Osoby cywilne w czasie działań wojennych podlegają ochronie – nie można ich celowo i przypadkowo atakować albo im grozić. Z historii i z aktualnie toczonych wojen wiemy jednak, że to one najczęściej są ranione, zabijane i muszą żyć na zniszczonych terenach.

Nie inaczej było w przypadku II wojny światowej w Polsce. Ponieśliśmy ogromne straty w ludności, pieniężne, kulturowe i materialne.
Od stycznia 1944 r. Niemcy zaczęli wycofywać się z naszych ziem. Udział w tym miała Armia Czerwona, która do maja 1945 r. opanowała terytorium Polski. Niemcy podczas wycofywania się, próbowali zatrzeć ślady dokonanych mordów, np. zabijając albo wywożąc osoby z więzień i obozów na ziemie im bliższe oraz paląc dokumenty o mordach ludności cywilnej.

76 lat temu z 17 na 18 stycznia w województwie łódzkim miały miejsce dwa większe wydarzenia.

W Łodzi załoga policyjnego więzienia niemieckiego na Radogoszczu zabiła ok. 1500 więźniów. Wojska radzieckie wkroczyły do Zgierza i Przedborza. Wydarzenie te nazywane jest dniem “wyzwolenia”.

Zapowiedziałam, że napiszę o dalszych losach osób z getta w Łodzi i obozu w Chełmie nad Nerem.

W 1945 r. na terenie getta przebywało kilkuset Żydów. Mieli je uporządkować, a później zostać zabici przez Niemców. Jednak tak się nie stało. 19.01 do miasta wkroczyli Sowieci. W 1947 r. Amerykanie wydali kierownika getta, który został osądzony i zabity w Łodzi.

W 1944 r. obóz w Chełmnie nad Nerem został ponownie uruchomiony. Umożliwiał masowe zabijanie osób przed przybyciem Armii Czerwonej. Po wojnie osądzono 14 osób, w tym zastępcę komendanta, którego skazano na karę śmierci. Główny komendant popełnił samobójstwo. W 2001 r. za zbrodnie na ludobójstwie na 8 lat został skazany Henryk Mania, który pomagał hitlerowcom.

Skip to content