Walka z nowotworem jajnika często wydaje się nie mieć końca, a pacjentki zmuszone są stawić czoła ponownemu zachorowaniu. Tym razem jednak napotykają one na przeszkodę finansową, która może uniemożliwić im dalsze leczenie. Posłanka Paulina Matysiak podjęła temat braku refundacji dla leku zawierającego substancję czynną bewacyzumab w przypadku ponownego zachorowania na nowotwór jajnika.

Głosy rozczarowanych pacjentek

Do biura poselskiego Pauliny Matysiak zgłosiły się pacjentki, które opisały swój problem związany z leczeniem nawrotu nowotworu jajnika. Jak wynika z ich relacji, nie mogą one korzystać z refundacji leku zawierającego bewacyzumab, mimo że wcześniej, podczas pierwszego zachorowania, miały do niego dostęp. Utrata refundacji w przypadku ponownego zachorowania stawia je w bardzo trudnej sytuacji finansowej.

„Kontynuacja terapii lekiem zawierającym bewacyzumab stała się dla nich wręcz niemożliwa, gdyż ze względu na wysoką cenę i brak refundacji nie mogą sobie na nią pozwolić” – czytamy w interpelacji posłanki.

Walka o życie z przeszkodami

Nowotwór jajnika to jeden z najgroźniejszych nowotworów ginekologicznych. Nawrót choroby jest niestety częstym zjawiskiem i stanowi ogromne wyzwanie terapeutyczne. W takich przypadkach bewacyzumab może odegrać kluczową rolę w hamowaniu rozwoju guza i wydłużeniu życia pacjentek.

Jednak, jak się okazuje, refundacja tego leku przysługuje jedynie w przypadku pierwszej linii leczenia nowotworu jajnika. Gdy choroba nawraca, pacjentki muszą same pokryć wysokie koszty terapii, co dla wielu z nich jest barierą nie do pokonania.

Minister w ogniu pytań

W związku z tą dramatyczną sytuacją pacjentek onkologicznych posłanka Matysiak zwróciła się z interpelacją do minister zdrowia, domagając się wyjaśnień i odpowiedzi na pytania, dlaczego lek nie jest refundowany przy nawrocie choroby nowotworowej.

O odpowiedzi poinformujemy.

Skip to content