Nowy rząd stopniowo spełnia obietnice wyborcze z kampanii. Wśród nich jest 20% podwyżka dla pracowników budżetówki. Problem w tym, że nie obejmuje ona wielu urzędów bliskich obywatelom, które prowadzą samorządy. W ich interesie głos z mównicy sejmowej zabrała Paulina Matysiak, posłanka partii Razem z Kutna.

Bardzo się cieszę, że rząd zrealizował obietnice wyborcze i podniósł pensje w administracji publicznej. Chciałabym jednak przypomnieć, że administracja to nie tylko jednostki centralne, ale też samorządowe — mówiła Paulina Matysiak, parlamentarzystka Lewicy. — Ludzie są rozczarowani tym, że rząd wykluczył ich z planowanej podwyżki. Posłanka wspomniała również, że partia Razem jest w stałym kontakcie ze związkami zawodowymi z tego sektora.

Urzędy miejskie i gminne bez podwyżek

Mowa o pracownikach urzędów miejskich i gminnych, a także powiatowych, do których zalicza się m.in. urzędy pracy. Dla wielu z nich, szczególnie nowych, szansą na wyższe wynagrodzenie jest głównie podniesienie pensji minimalnej w lipcu bieżącego roku, gdyż planowane 20% przeznaczone jest wyłącznie dla urzędników administracji rządowej.

To w urzędach miejskich, w urzędach gminy załatwiamy większość spraw jako obywatele i obywatelki. Doskonale to wiem, bo sama pracowałam w kutnowskim magistracie — głosiła w Sejmie posłanka Matysiak. — W tych urzędach potrzebujemy doświadczonych, kompetentnych ludzi. Dzisiaj ci ludzie odchodzą, bo mają dosyć pracy za grosze — podkreśla parlamentarzystka.

Paulina Matysiak dodaje, że praca urzędnika samorządowego jest wymagająca, często niewdzięczna i wymagająca dużej odpowiedzialności. Jej zdaniem podwyżki ich wynagrodzeń są potrzebne, aby państwo mogło sprawnie funkcjonować.

Tak dla podwyżki w jednostkach samorządowych! — tym oświadczeniem zakończyła swoje wystąpienie posłanka.

Całą wypowiedź można obejrzeć w serwisie YouTube:

Skip to content