Funkcjonowanie komunikacji zbiorowej w Polsce jest poważnie zagrożone przez kryzys energetyczny – mówi posłanka Paulina Matysiak i postuluje interwencję państwa. 

Bez interwencji ze strony państwa coraz wyższe koszty energii i paliwa będą gwoździem do trumny dla wielu przewoźników, a dalsze podwyżki cen biletów staną się zaporowe dla borykających się z inflacją pasażerów – ostrzegała posłanka Paulina Matysiak, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym na konferencji prasowej w Sejmie. Wtórowali jej eksperci z organizacji pozarządowych: Iwona Budych, prezes Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe, oraz dr Jakub Majewski, prezes Fundacji Pro Kolej.

Posłanka apeluje o działanie i proponuje zmiany

Zagrożone kryzysem energetycznym jest nie tylko transport kolejowy i autobusowy, ale także komunikacja zbiorowa w dużych miastach.

Apelujemy o to, żeby jak najszybciej została wprowadzona tarcza dla transportu publicznego. Wiemy, że takie działania mogą przynieść realne efekty, np. obniżenie inflacji. Pokazał to przykład zza naszej zachodniej granicy. Wprowadzony na kilka miesięcy bilet w Niemczech przyniósł takie właśnie obniżenie inflacji — mówiła podczas konferencji prasowej w posłanka Paulina Matysiak z partii Razem. Jak podkreśliła, kluczem do polepszenia sytuacji transportu zbiorowego jest usprawnienie działającego już Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych, z którego jednostki samorządu terytorialnego mogą pozyskiwać dotacje na utrzymanie linii autobusowych. — Trzy propozycje na zmiany w tym funduszu dotyczą przede wszystkim kosztów — poinformowała.

Zdaniem posłanki należy przede wszystkim zwiększyć dotychczasową stawkę dopłaty za kilometr, która dziś wynosi zaledwie 3 zł. Druga kwestia związana jest z określeniem minimalnej liczby autobusów, które powinny jeździć w danym momencie. W tej chwili można wnioskować nawet o jedno połączenie, co nie jest atrakcyjne dla pasażerów i wcale nie przeciwdziała wykluczeniu komunikacyjnemu. Po trzecie, fundusz powinien zawierać z samorządami umowy wieloletnie.

Nie przerzucajmy kosztów na pasażerów

Paulina Matysiak zwróciła także uwagę, że ze wsparcia funduszu nie mogą korzystać operatorzy komunikacji miejskiej w miastach, choć borykają się z takimi samymi problemami jak linie autobusowe na terenach wiejskich.

Brak kierowców, rosnące ceny energii, rosnące ceny paliwa, rosnące koszty utrzymania. Tutaj potrzebne jest celowe działanie i środki z budżetu państwa. Nie może być tak, że te koszty przerzucane są na barki pasażerów, że rosną ceny biletów za komunikację miejską — oceniła posłanka. Jej zdaniem przekłada się to na mniejszą liczbę połączeń, z których mogą skorzystać pasażerowie.

Wykluczenie transportowe dotyka nawet połowy Polaków

O tym, że brak dostępu do autobusów i kolei nadal stanowi jeden z podstawowych problemów mówiła Iwona Budych. Według badań prowadzonych przez jej stowarzyszenie, już ponad 15,5 mln Polaków jest dotkniętych zjawiskiem wykluczenia transportowego.

Nie wypracowano skutecznego rozwiązania, aby zredukować wykluczenie transportowe. A przecież dostępność transportowa to nie tylko rozwój gospodarczy, ale również lepsze życie dla wszystkich — mówiła prezeska Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe. — Najczęstszym problemem jest brak skomunikowania gmin ze stolicami powiatów i województw w okresie wakacyjnym. Kolejnym problemem w okresie wakacyjnym jest to, że w wielu gminach w całym kraju, kiedy to zawieszane są zajęcia ze względu na okres wakacyjny, nie funkcjonuje komunikacja, która ma charakter szkolny. Wówczas bardzo wiele gmin w naszym kraju zostaje odciętych od jakiegokolwiek transportu zbiorowego. W tym roku jest jeszcze gorzej. We wrześniu wydawałoby się, że sytuacja powróci do normalności, że te gminy w roku szkolnym otrzymają połączenia — wyliczała Iwona Budych.

Tymczasem likwidowane są kolejne połączenia, a szalejące ceny paliw oraz prądu mogą spowodować swoisty armageddon w komunikacji zbiorowej. Jak podaje GUS, w 2020 roku na terenie całej Polski funkcjonowało zaledwie 480 435 kilometrów linii regularnej komunikacji autobusowej. Sześć lat było to aż 788 612 kilometrów.

Polacy chcą podróżować ZbiorKomem!

Zdaniem Jakuba Majewskiego, prezesa Fundacji Pro Kolej, ostatnim elementem dobrze funkcjonującego transportu publicznego w Polsce jest kolej. — Te wakacje udowodniły, że Polacy chcą jeździć tym środkiem transportu. Nawet przepełnione pociągi były na to dowodem — ocenił ekspert. Jak podkreślił Majewski, podwyżki cen energii dotkną również kolej, przez co bilety mogą zdrożeć nawet dwukrotnie.

Stanie się tak, jeżeli nie pojawi się jakaś tarcza, jakiś instrument, który zniweluje te bardzo drastyczne podwyżki kosztów energii elektrycznej w Europie Zachodniej — dodał.

Bez wsparcia ze strony rządu zaprzepaszczone zostaną inwestycje, które przez lata były prowadzone przy wsparciu środków z Unii Europejskiej. Zdaniem Jakuba Majewskiego nowy tabor, dworce i linie kolejowe będą się tylko marnować. Dlatego potrzebna jest pilna interwencja.

#ZbiorKomemPrzezPolskę

Konferencja prasowa odbyła się w ramach ogólnopolskiej akcji #ZbiorKomemPrzezPolskę, w której udział bierze posłanka Paulina Matysiak oraz zaproszeni eksperci. To nie tylko podróże po kraju koleją i autobusami i rozmowy z pasażerami, ale także pogłębiona analiza i praca nad raportem o stanie komunikacji zbiorowej w kraju. Uczestnicy akcji w najbliższych miesiącach podejmą wyzwanie i spróbują dostać się ze stolic województw do mniejszych powiatów i miejscowości, a następnie wrócić w ciągu tego samego dnia. Czy będzie to możliwe? Efekty będą znane wkrótce.

Skip to content