Listy polecone bez awiza w skrzynkach – interwencja
Pandemia koronawirusa wpłynęła znacząco na działanie różnych branż. Niektóre firmy zostały zmuszone do zmodyfikowania modelu działania. Celem była ochrona pracowników, którzy mają kontakt z wieloma osobami w czasie swojej pracy. Tak też wygląda sprawa z Pocztą Polską i jej listonoszami. Okazuje się, że listonosze wrzucają listy polecone bezpośrednio do skrzynek adresatów, bez pokwitowania odbioru czy zostawienia awizo, o czym poinformowali mnie mieszkańcy Łodzi zdziwieni otrzymaniem przesyłek poleconych do swoich skrzynek pocztowych. Takie działanie jest możliwe na mocy przepisów z Ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. Te przepisy obowiązują od kwietnia.
Zawartość listu poleconego jest ważna i stanowi wartość dla nadawcy. I właśnie z tego powodu pokwitowanie odbioru listu jest tak istotne. Co więcej, nadawca listu poleconego ponosi wyższą opłatę niż nadawca listu zwykłego – znaczek na list zwykły kosztuje 3,30 zł, a już na list polecony – 5,90 zł. W przypadku listów priorytetowych (czyli takich, które doręczane są szybciej) ta różnica jest jeszcze większa: zwykły priorytetowy kosztuje 4,10 zł, a polecony priorytetowy – 8,40 zł. Tym samym listy zwykłe i polecone różnią się dla nadawcy tylko ceną, nie bezpieczeństwem przesyłki. List polecony, który nie ma dodatkowego potwierdzenia odbioru, uznawany jest za doręczony, nawet jeżeli przez kilka dni nie trafi do rąk adresata. Klienci Poczty Polskiej nie są rzetelnie informowani o tych zmianach w zakresie usług i nie mają możliwości świadomego podjęcia decyzji o wyborze listu zwykłego lub poleconego, gdzie istnieje znaczna różnica w ich kosztach.
Listonosz, który nie zastał adresata powinien zostawić awizo. Takie działanie pozwala adresatowi na osobiste odebranie listu i pokwitowanie jego odbioru w placówce poczty.
W tej sprawie interweniowałam w Poczcie Polskiej. Spółka, w odpowiedzi na moje pismo stwierdziła, że nie widzi w tej sytuacji problemu. W związku z powyższym skierowałam ponownie pismo do Poczty, ale także do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w celu zwrócenia uwagi na to, że klienci nie są informowani o sytuacji i naraża się ich na straty z powodu przepłacenia za świadczonę przez Pocztę usługi. O wynikach podjętych przeze mnie interwencji w tej sprawie na pewno poinformuję.







