Sułów miał fotoradar dostać już piętnaście lat temu. GITD odpowiada: nadal nie ma pieniędzy

Blurry image of a car in motion on a highway, conveying speed and dynamism.

W 2011 roku urzędnicy pojechali do Sułowa, obejrzeli drogę, sprawdzili dane od policji i stwierdzili wprost: tu jest niebezpiecznie, lokalizacja kwalifikuje się do montażu fotoradaru. Piętnaście lat później Główny Inspektorat Transportu Drogowego odpowiada na interwencję posłanki Pauliny Matysiak zdaniem, które mogłoby paść równie dobrze wtedy: pieniędzy nie ma.

2011: zagrożenie potwierdzone, kasa pusta

Jedyna korespondencja w tej sprawie, jaką dysponuje GITD, pochodzi sprzed piętnastu lat. Urząd Miasta w Rzepinie wystąpił z wnioskiem w lipcu 2011 roku. Odpowiedź poprzedziła analiza bezpieczeństwa ruchu drogowego przeprowadzona przez miejscową delegaturę GITD w oparciu o dane i opinię Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim oraz lustrację miejsca. Wynik był jednoznaczny — podwyższony poziom zagrożenia. W listopadzie 2011 roku GITD napisało czarno na białym: lokalizacja spełnia warunki instalacji urządzenia rejestrującego. I na tym się skończyło. Powód? „Ograniczone środki finansowe z budżetu państwa na ten cel, a w zasadzie ich brak” — jak ujmuje to obecna odpowiedź.

Dwieście dziewięćdziesiąt lokalizacji, Sułowa wśród nich nie ma

Między 2018 a 2023 rokiem GITD zrealizował unijny projekt, w ramach którego postawiono 26 nowych fotoradarów i uruchomiono 39 odcinkowych pomiarów prędkości w całej Polsce. Lokalizacje wybierano spośród 290 miejsc o najwyższym stopniu zagrożenia, wskazanych w analizie przygotowanej przez Instytut Transportu Samochodowego. Sułów, mimo wcześniejszego pozytywnego stwierdzenia GITD sprzed lat, nie trafił na tę listę.

Droga wojewódzka, czyli nie nasza sprawa

Obecnie kończy się kolejny projekt — tym razem finansowany z Krajowego Planu Odbudowy, obejmujący 128 lokalizacji. Tyle że wykaz miejsc powstał na podstawie konsultacji z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, a projekt dotyczy wyłącznie dróg krajowych. Droga nr 137 jest wojewódzka. Formalnie więc nawet nie wchodziła w grę — niezależnie od tego, ile osób zginęło na tym odcinku i ile lat mieszkańcy czekają na reakcję.

GITD przywołuje też art. 44 ustawy o finansach publicznych i stwierdza wprost: poza wymienionymi projektami nie dysponował i nie dysponuje środkami budżetowymi na zakup nowych urządzeń w nowych lokalizacjach. Żadnego terminu, w którym coś miałoby się zmienić, urząd nie jest w stanie wskazać. Sułów trafia na listę potencjalnych lokalizacji — do rozpatrzenia, gdy tylko znajdą się pieniądze. Kiedy to nastąpi, nie wiadomo.

Rachunek dla gminy Rzepin

Jest jednak furtka, którą GITD chętnie pokazuje. Gmina Rzepin może sfinansować sprawę sama — kupić nowe urządzenie albo przenieść fotoradar z innej, likwidowanej lokalizacji. Koszt nowego stacjonarnego fotoradaru to około 250 tysięcy złotych brutto. Odcinkowy pomiar prędkości, o który pytała też posłanka, wyceniono na około 900 tysięcy złotych. Przeniesienie istniejącego urządzenia z innego miejsca — od 100 do 140 tysięcy złotych, w zależności od typu.

Cała procedura wymaga trzech kroków: wniosku zarządcy drogi, czyli Zarządu Dróg Wojewódzkich w Zielonej Górze, opinii Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim, porozumienia gminy z zarządcą drogi w sprawie finansowania oraz odrębnego porozumienia intencyjnego z samym GITD. Gmina pokrywa przyłącze energetyczne, dokumentację projektową, oznakowanie, transport, montaż masztu i — jeśli przenosi urządzenie z innego miejsca — likwidację starej lokalizacji łącznie z usunięciem fundamentu. GITD w zamian dostarcza i montuje samą głowicę pomiarową, ponosi koszty uruchomienia i przejmuje urządzenie do własnej eksploatacji w ciągu 14 dni od testów integracyjnych z systemem CANARD.

Państwo potwierdziło zagrożenie piętnaście lat temu. Przez piętnaście lat nie znalazło na nie pieniędzy. Teraz proponuje, żeby zapłaciła gmina.

Co dalej

GITD wyznaczył już nawet osobę kontaktową do rozmów roboczych z gminą — pracownika Wydziału Instalacji oraz Utrzymania Urządzeń CANARD. Formalnie sprawa więc żyje. Pytanie, czy gmina Rzepin zdecyduje się wyłożyć kilkaset tysięcy złotych na zadanie, które od piętnastu lat leży po stronie państwa, pozostaje otwarte.

 
Jeśli chcesz otrzymywać więcej takich treści i być na bieżąco z nowościami, zapisz się do mojego newslettera.

Czytaj też