Piętnaście lat, kilka wypadków śmiertelnych i wciąż brak fotoradaru. Posłanka pyta GITD
Przez Sułów przejeżdżają ciężarówki jadące na granicę w Świecku. Przejeżdżają szybko — bo droga wojewódzka nr 137 to popularny skrót dla kierowców zmierzających na jedno z najruchliwszych przejść granicznych z Niemcami, a ograniczenie do 40 km/h bez żadnego egzekwowania jest jak drogowskaz, który wszyscy widzą i nikt nie czyta. W tej miejscowości kilka razy zginęli ludzie. Mieszkańcy proszą o fotoradar od 2011 roku. W sprawie interweniuje posłanka Paulina Matysiak.
Rok 2011. Pierwsze zgłoszenie
Kiedy mieszkańcy Sułowa po raz pierwszy oficjalnie zwrócili się o ustawienie stacjonarnego urządzenia rejestrującego prędkość, smartfonów prawie nie było, a Polska szykowała się do Euro 2012. Minęło piętnaście lat. Sprawa krążyła między urzędami: składano wnioski, wskazywano lokalizację, dostarczano dokumentację techniczną i dane o organizacji ruchu. Inspekcja Transportu Drogowego analizowała i ostatecznie nie ustawiła niczego.
Przez ten czas droga przez Sułów nie zrobiła się spokojniejsza. Wręcz przeciwnie — ruch tranzytowy rósł razem z obsługą przejścia granicznego w Świecku. Kierowcy wybierają drogę nr 137 jako krótszą i szybszą trasę, co oznacza, że przez centrum małej miejscowości przetacza się nie tylko lokalny ruch, ale też ciężarówki i osobówki pędzące do Niemiec. Żadna z poprzednich interwencji mieszkańców nie przyniosła trwałego efektu.
„Potencjalnie możliwa do dalszego procedowania”
Takim sformułowaniem opisywano niegdyś lokalizację w Sułowie. Brzmi obiecująco, ale od „potencjalnie możliwej” do urządzenia na słupie minęło wiele lat — i przez ten czas nic się nie zmieniło. Co więcej, mieszkańcy do dziś nie wiedzą, dlaczego.
Właśnie dlatego trafili do biura poselskiego Pauliny Matysiak. Posłanka skierowała interwencję do p.o. Głównego Inspektora Transportu Drogowego Roberta Koźlaka, żądając konkretnych odpowiedzi. Dlaczego przez tyle lat fotoradar nie stanął w miejscu, gdzie sprawa była już analizowana? Jakie były wyniki wcześniejszych analiz? Co konkretnie stoi na przeszkodzie?
Mieszkańcy Sułowa żyją przy trasie, która sprawia, że przez ich miejscowość przelatuje ruch, jakiego nie powinno być w terenie zabudowanym z ograniczeniem do 40 km/h. Doraźne kontrole policyjne nic tu nie zmieniają — kierowcy zwalniają na chwilę, potem wracają do swoich nawyków. Stały nadzór prędkości to jedyne rozwiązanie, które daje efekt trwały.
Piętnastoletnie czekanie
Posłanka Matysiak zapytała GITD o wyniki dotychczasowych analiz, o możliwość przeprowadzenia aktualnej oceny bezpieczeństwa z uwzględnieniem danych o wypadkach i natężeniu ruchu, o szanse na kwalifikację lokalizacji do montażu urządzenia — ewentualnie odcinkowego pomiaru prędkości — oraz o to, jakie dokumenty i działania gminy, zarządcy drogi lub Policji byłyby potrzebne, żeby sprawa ruszyła.
O odpowiedzi poinformujemy.







