Gmina Kutno: Mieszkaniec zgłosił brak wody, władze mówią o incydentach

Close-up shot of a chrome faucet with a droplet of water, highlighting its sleek design.

Trzy strony analizy technicznej, prawnej i finansowej, akapity o dekomponowaniu parametrów hydraulicznych, dywersyfikacji źródeł zasilania i hierarchii potrzeb inwestycyjnych. A na samym końcu, w odpowiedzi na ostatnie pytanie, jedno zdanie, które właściwie unieważnia wszystko, co było wcześniej: problemu nie ma. Tak wójt gminy Kutno Michał Łuczak odpowiedział na interwencję posłanki Pauliny Matysiak w sprawie problemów z dostępem do wody.

Przypomnijmy, o co chodziło. Do biura poselskiego zgłosił się mieszkaniec gminy, który opisał powtarzające się spadki ciśnienia wody, prowadzące — jak twierdził — do całkowitego jej braku. Podobna sytuacja miała mieć miejsce latem 2025 roku. Posłanka zapytała wójta o przyczyny, skalę problemu, plany naprawcze i termin trwałego rozwiązania sprawy. Odpowiedź przyszła na czas, choć trudno powiedzieć, że rozwiewa wątpliwości.

To nie awaria, to podlewanie ogródków

Gmina tłumaczy spadki ciśnienia „ekstremalnymi, ponadnormatywnymi poborami wody”, które w sezonie letnim „dekomponują standardowe parametry hydrauliczne sieci”. W praktyce chodzi o podlewanie ogrodów i upraw wodą uzdatnioną, czyli tą samą, która płynie z kranów. Urząd przyznaje, że nie ma prawnych narzędzi, żeby komukolwiek zakazać podlewania. Może jedynie apelować — i regularnie to robi, licząc, jak czytamy w odpowiedzi, na „obywatelską odpowiedzialność i solidaryzm społeczny mieszkańców”.

Florek, Leszczynek i przerwy, których nie było

Na pytanie, skąd konkretnie napływały zgłoszenia, gmina odpowiada krótko: pojedyncze sygnały o obniżonym ciśnieniu przyszły z Florka i Leszczynka. Na pytanie o przerwy w dostawie wody odpowiedź jest jeszcze krótsza — nie odnotowano ani jednej. Mieszkaniec, który zgłosił się do biura poselskiego z opisem dni bez wody, może się zdziwić, czytając tę część odpowiedzi.

Sieć wystarczająca, ale wymagająca gruntownej przebudowy

Najciekawiej robi się przy pytaniu piątym. Czy obecna infrastruktura wodociągowa wystarcza wobec rozwoju zabudowy i wzrostu liczby mieszkańców? Gmina odpowiada jednym słowem: tak. Kilka akapitów wcześniej w tym samym piśmie można jednak przeczytać, że zapewnienie stabilności dostaw w kolejnych latach wymaga „gruntownej przebudowy infrastruktury wodociągowej”, że tego typu projekty cechuje „gigantyczna kapitałochłonność”, i że ich realizacja zależy od pozyskania zewnętrznego dofinansowania. Sieć jest więc wystarczająca — dopóki nie trzeba jej gruntownie przebudować.

Co faktycznie się dzieje

Konkrety w odpowiedzi też się znalazły. W 2025 roku gmina podpisała porozumienie z Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji w Kutnie i wykonała dodatkowe fizyczne połączenie obu sieci, co zdywersyfikowało źródła zasilania i — jak zapewnia urząd — złagodziło skutki tegorocznych szczytów poboru wody. Zlecono też opracowanie koncepcji rozbudowy sieci zasilanej z SUW Żurawieniec. To wciąż koncepcja, nie inwestycja, ale przynajmniej punkt wyjścia do dalszych pytań o harmonogram i finansowanie.

Problemu nie ma. Incydenty owszem

Ostatnia odpowiedź w piśmie brzmi jak podsumowanie całej korespondencji: gmina nie widzi problemu z brakiem stabilności i ciągłości dostaw wody, są tylko „incydentalne przypadki” związane z ponadnormatywnymi poborami.

 
Jeśli chcesz otrzymywać więcej takich treści i być na bieżąco z nowościami, zapisz się do mojego newslettera.

Czytaj też