Rozbieżne wyroki w sprawach czynszów TBS i SIM. Posłanka pyta ministerstwo o standard

Facade of an apartment building with multiple balconies and windows in sunlight.

Wpłacili własne pieniądze na budowę lokalu, przez lata spłacają resztę inwestycji poprzez czynsz i nie mają prawa sprawdzić, z czego się on właściwie składa. Do biura poselskiego Pauliny Matysiak zgłosili się mieszkańcy zasobów Towarzystw Budownictwa Społecznego i Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych, którzy od miesięcy próbują dowiedzieć się, dlaczego rosną im czynsze, i nie potrafią uzyskać odpowiedzi.

Dwie interpretacje, jeden przepis

5 lutego 2026 roku sprawa trafiła też do Rzecznika Praw Obywatelskich. Fundacja „Obywatel TBS” z Wrocławia oraz Stowarzyszenie Partycypantów i Najemców „Nasz Blok” z Krakowa złożyły wspólny wniosek o interwencję. Wskazały na coś, co prawnikom może wydać się drobnym szczegółem technicznym, a dla najemców oznacza zupełnie inną wysokość opłat: rozbieżności w orzecznictwie sądów powszechnych w sprawach podwyżek czynszów.

Sedno sporu jest proste do opisania. Ustawa o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa wyznacza maksymalny limit czynszu. Pytanie, na które sądy odpowiadają różnie, brzmi: czy stawka mieszcząca się w tym limicie wystarczy sama w sobie, czy każda podwyżka musi dodatkowo wynikać z udokumentowanych, rzeczywistych kosztów utrzymania konkretnego budynku. W jednym mieście sąd uzna, że limit to wystarczające uzasadnienie. W innym ten sam przepis oznacza zupełnie inny wyrok.

Partycypanci bez praw właściciela

Najtrudniejsza jest sytuacja partycypantów, czyli osób, które wyłożyły znaczne własne środki na budowę swojego lokalu, a potem przez lata spłacają pozostałą część finansowania poprzez czynsz. W spółdzielni mieszkaniowej dawałoby im to konkretne uprawnienia: dostęp do dokumentacji i realny udział we własności. W TBS i SIM nic z tego im nie przysługuje. Płacą tyle, ile im się każe, i nie widzą rachunku.

Mieszkańcy skarżą się na utrudniony dostęp do kalkulacji czynszów, dokumentacji źródłowej i informacji o stanie spłaty kredytów. Bez tych danych trudno ocenić, czy koszty przypisane akurat ich budynkowi są zasadne. W sporze z profesjonalnie zarządzaną spółką, zwłaszcza gdy sprawa trafia do sądu, ta nierównowaga informacyjna działa tylko w jedną stronę.

Poselska interpelacja pyta o konkrety

W tej sprawie Paulina Matysiak skierowała interpelację do ministra odpowiedzialnego za politykę mieszkaniową. Pyta wprost, czy resort analizował rozbieżności w orzecznictwie i czy uważa, że ustawowy limit to wyłącznie górny pułap, a nie samodzielne uzasadnienie każdej stawki. Pyta też, czy ministerstwo zapoznało się już ze wspólnym wnioskiem organizacji do RPO z 5 lutego.

Osobny wątek dotyczy tego, co można wliczyć w czynsz. Czy spółka TBS może obciążać najemców kosztami własnej obsługi prawnej w sporach z tymi samymi najemcami, kosztami innych inwestycji spółki albo rezerwami finansowymi niezwiązanymi bezpośrednio z danym budynkiem? Do tej pory nikt nie musiał na to odpowiadać wprost.

Interpelacja porusza też sytuację, która najbardziej frustruje najemców: spółka podnosi czynsz po raz drugi, zanim sąd zdąży rozstrzygnąć, czy pierwsza podwyżka była zasadna. Pada również pytanie, co powinno się dziać z czynszem po całkowitej spłacie kredytu na budowę budynku, i czy rząd zamierza monitorować skalę tych podwyżek oraz liczbę sporów sądowych.

Reforma w tle, mieszkańcy czekają

W tle toczą się już rządowe prace nad ustawą o społecznych zasobach mieszkaniowych oraz o wsparciu inwestycji mieszkaniowych. To naturalny moment, żeby te wątpliwości rozstrzygnąć raz na zawsze, zamiast zostawiać je sądom, które i tak się w tej sprawie nie zgadzają.

O odpowiedzi poinformujemy.

 
Jeśli chcesz otrzymywać więcej takich treści i być na bieżąco z nowościami, zapisz się do mojego newslettera.

Czytaj też