W ostatnią środę uczestniczyłam w swoim pierwszym niejawnym posiedzeniu Sejmu. Dotyczyło cyberbezpieczeństwa i zwołane zostało z powodu pojawiających się w internecie wycieków korespondencji Ministra Dworczyka i innych osób z kręgów rządowych, w tym Premiera Morawieckiego. Z ujawnionej korespondencji wynika, że wiele decyzji podejmowanych jest za pośrednictwem prywatnych skrzynek e-mail, co nie jest formą dopuszczalną. W założeniu niejawne posiedzenie miało dać nam szczegółowe informacje na temat bezpieczeństwa cyfrowego naszego Państwa oraz działań jakie w związku z zagrożeniem zostały podjęte przez odpowiednie służby. Posłowie nie mogli przyjść na salę sejmową ze swoim zegarkiem, telefonem czy tabletem, żeby maksymalnie ograniczyć możliwość wycieku tych wrażliwych informacji.

Po posiedzeniu okazało się jednak, że nie usłyszeliśmy niczego, czego sami nie moglibyśmy znaleźć w internecie – dlatego zaapelowaliśmy do Marszałka Sejmu o odtajnienie obrad!

Skip to content