Wraz z nowym rokiem Kujawsko-Pomorski Transport Samochodowy SA likwiduje większość połączeń autobusowych w relacji Brodnica — Rypin. Z 15 kursów pasażerom zostają raptem 3 kursy w ciągu dnia. Na tak drastyczne cięcia w rozkładzie jazdy nie zgadza się posłanka Lewicy Paulina Matysiak, która od lat walczy z wykluczeniem transportowym.

Autobusy jeździły od 4.00 do 23.00. A teraz?

Do tej pory mieszkańcy Brodnicy, Rypina oraz kilku miejscowości po drodze mogli korzystać z 15 kursów autobusów, które zapewniały im połączenia od godz. 4.00 rano do 23.00. Taki rozkład jazdy, jak na komunikację między dwoma powiatami, przedstawiał się obiecująco. Niestety, od 1 stycznia 2023 r. samorządowy przewoźnik znacząco okroił ofertę. Zostały tylko trzy połączenia obsługujące o wiele węższe okienko czasowe.

Obecnie pasażerowie z Brodnicy dojeżdżający do Rypina mają do dyspozycji kurs o godz. 7.40, 12.00 oraz 15.25. Co prawda mogą jeszcze wybrać dwa inne połączenia o 8.10 i 17.20, ale te są realizowane przez innego przewoźnika, co ma znaczenie w przypadku chęci zakupu biletu okresowego. Z kolei podróżującym z Rypina do Brodnicy zostały autobusy o godz. 6.55, 9.25 i 14.31 plus dwa kursy innego przewoźnika o 12.40 i 18.55.

Czy w takim razie istnieje alternatywa w postaci kolei? Niestety, w ciągu doby kursuje tylko jeden pociąg, a dokładnie TLK Flisak w relacji Gdynia — Katowice, który po drodze zatrzymuje się w Brodnicy i Rypinie. Żadnego innego połączenia kolejowego między tymi miastami, mimo istniejącej infrastruktury, nie ma.

Interwencja posłanki Lewicy

Na tak drastyczne ograniczenie oferty autobusowej nie zgadza się posłanka Paulina Matysiak, która w Sejmie przewodniczy Parlamentarnemu Zespołowi ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym. Dlatego postanowiła w tej sprawie interweniować u marszałka województwa kujawsko-pomorskiego, ponieważ przewoźnik, który do tej realizował kursy, jest własnością władz samorządowych.

Ten ogryzek, który został mieszkańcom z Brodnicy i Rypina, nie odpowiada na podstawowe potrzeby pasażerów. Wystarczy podać prosty przykład: załóżmy, że pracownik z Rypina musi dojechać do pracy w Brodnicy i jest to typowa zmiana od 8.00 do 16.00. O ile rano jeszcze jakoś dojedzie, to o powrocie do domu z biletem miesięcznym u jednego przewoźnika może zapomnieć, bo ostatni kurs odjeżdża o 15.25… — komentuje posłanka partii Razem. — W trudnej sytuacji znajduje się także młodzież szkolna, która może zapomnieć nie tylko o dodatkowych zajęciach, ale w ogóle o dotarciu do szkoły na czas — dodaje.

Zdaniem parlamentarzystki poprzedni rozkład jazdy umożliwiał nie tylko dojazd z i do pracy czy szkoły, ale także załatwienie swoich spraw na mieście, skorzystanie z oferty kulturalnej, spotkania z przyjaciółmi czy popołudniową wizytę u lekarza — za każdym razem pasażer miał pewność, że ma czym wrócić. Uważa, że obecna sytuacja to ogromny regres, który nie wpisuje się w odpowiedzialną politykę transportową samorządu. Stąd szereg pytań do marszałka, dlaczego kursy zostały usunięte oraz czy pasażerowie mogą liczyć na jakąkolwiek alternatywę.

Niestety od pewnego czasu można zaobserwować negatywne trendy w transporcie zbiorowym na terenie woj. kujawsko-pomorskiego. A organizacja dobrego transportu powinna być priorytetem władz województwa — mówi Artur Eichhorst, aktywista miejski i jeden z liderów lokalnych struktur partii Razem. — Od tego w dużym stopniu zależy jakość życia mieszkańców. Tak drastyczne cięcie liczby autobusów między Brodnicą a Rypinem bardzo utrudni mieszkańcom regionu dotarcie do pracy, szkoły, na zajęcia dodatkowe czy nawet do lekarza. Liczę na to, że po interwencji poselskiej i nagłośnieniu sprawy ta zła decyzja zostanie cofnięta — dodaje.

Skip to content