Rząd odpowiada: dowodów osobistych w konsulatach nie będzie. „Za drogo i zbyt trudno”
Polacy mieszkający za granicą nadal będą musieli przyjeżdżać do kraju, aby wyrobić dowód osobisty. W odpowiedzi na interpelację posłanki Pauliny Matysiak resorty wskazują na brak podstaw prawnych, problemy kadrowe i wielomilionowe koszty. Jednocześnie przyznają, że nie wiedzą, ilu obywateli dotyczy ten problem, i nie porównywały polskich procedur z rozwiązaniami stosowanymi w innych państwach Unii Europejskiej.
Dwie podróże, dwa dni urlopu, jeden dokument
O problemie Paulina Matysiak informowała już wcześniej. Do jej biura poselskiego zgłosił się Polak mieszkający w Niemczech, który chciał wyrobić nowy dowód osobisty. Obecna procedura może wymagać od osoby przebywającej za granicą przyjazdu do Polski w celu dopełnienia formalności, a następnie kolejnej podróży po odbiór dokumentu. Oznacza to koszty biletów, konieczność wykorzystania urlopu i organizację wyjazdu tylko po to, by załatwić podstawową sprawę urzędową.
Posłanka zwróciła się więc do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Cyfryzacji. Pytała między innymi o możliwość składania wniosków i pobierania danych biometrycznych w konsulatach, odbiór dokumentu za granicą oraz doręczanie dowodów przesyłką rejestrowaną. Interpelacja dotyczyła także doświadczeń innych państw UE i skali problemu wśród Polaków mieszkających poza krajem.
Odpowiedzi resortów nie pozostawiają jednak wielu złudzeń.
Konsulaty mogłyby obsługiwać nawet 200 tysięcy dodatkowych spraw
Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznało, że prowadziło wewnętrzne analizy dotyczące wydawania dowodów osobistych w urzędach konsularnych. Z analiz wynika, że nowe zadanie wymagałoby reorganizacji pracy placówek oraz znacznego zwiększenia zatrudnienia.
Resort zwraca uwagę, że konsulaty już dziś obsługują ogromną liczbę spraw paszportowych. W 2025 roku zarejestrowano 251 596 wniosków o wydanie dokumentów paszportowych. Zdaniem MSZ umożliwienie wyrabiania dowodów mogłoby oznaczać kolejne 100–200 tysięcy czynności konsularnych rocznie.
Potrzebne byłyby nowe stanowiska, sprzęt, systemy informatyczne, szkolenia pracowników oraz bezpieczna organizacja transportu dokumentów z Polski. Według ministerstwa oznaczałoby to wielomilionowy wzrost kosztów funkcjonowania placówek zagranicznych.
Dowód nieobowiązkowy, więc problemu nie ma?
Drugi argument rządu ma charakter prawny. Obowiązek posiadania dowodu osobistego dotyczy pełnoletnich obywateli mieszkających na terytorium Polski. Polacy zamieszkali za granicą mogą mieć dowód, ale nie muszą. Za ich podstawowy dokument tożsamości resorty uznają paszport, o który można wystąpić u konsula.
Nie zmienia to jednak faktu, że obywatele mają prawo posiadać dowód osobisty i mogą potrzebować go podczas pobytu w Polsce lub podróży po państwach europejskich. Obecne przepisy nie pozwalają konsulom na przyjmowanie wniosków ani wydawanie takich dokumentów — dowody pozostają w kompetencji organów gmin.
Wniosek można wprawdzie przesłać przez internet, ale osoba, która ukończyła 12 lat, musi w ciągu 30 dni zgłosić się w polskim urzędzie, aby złożyć odciski palców i odwzorowanie podpisu. Zasadą pozostaje również osobisty odbiór dokumentu.
Sam pobyt lub zamieszkanie za granicą nie jest uznawane za „niedającą się pokonać przeszkodę”, która pozwalałaby odebrać dowód przez pełnomocnika.
Inne kraje? Resorty nie sprawdzały
Jedno z najważniejszych pytań Pauliny Matysiak dotyczyło rozwiązań stosowanych w innych państwach Unii Europejskiej. Posłanka chciała wiedzieć, czy polskie ministerstwa analizowały modele pozwalające załatwiać sprawy związane z dokumentami tożsamości w placówkach konsularnych.
Odpowiedź jest zaskakująco prosta: takich analiz porównawczych nie prowadzono.
MSZ stwierdziło, że dowody osobiste nie należą do właściwości ministra spraw zagranicznych. MSWiA również poinformowało, że w ostatnim czasie nie badało rozwiązań obowiązujących w innych krajach UE.
Rząd odrzuca więc zmianę, powołując się na koszty i problemy organizacyjne, choć nie sprawdził, w jaki sposób podobne wyzwania rozwiązują inne państwa.
Nie wiadomo nawet, ilu Polaków dotyczy problem
Resorty nie potrafią również określić skali zjawiska. MSZ nie dysponuje danymi o liczbie Polaków mieszkających za granicą, którzy każdego roku składają wnioski o dowód osobisty.
MSWiA także nie posiada takich informacji. Wskazuje jedynie, że pewne dane mogą znajdować się w rejestrach prowadzonych przez resort cyfryzacji, ale byłyby niepełne, ponieważ obejmowałyby przede wszystkim osoby, które oficjalnie zgłosiły wyjazd z Polski.
Trudno zatem precyzyjnie ocenić koszty proponowanej zmiany, skoro administracja nie zna nawet liczby potencjalnie zainteresowanych obywateli.
Na razie żadnych zmian
Stanowisko rządu jest jednoznaczne. MSZ oceniło, że koszty wprowadzenia obsługi dowodów osobistych w konsulatach przewyższałyby korzyści. MSWiA poinformowało natomiast, że nie planuje rozpoczęcia prac legislacyjnych ani wdrożenia rozwiązań umożliwiających składanie wniosków lub odbieranie dowodów za pośrednictwem konsulów.
Oznacza to, że dla Polek i Polaków mieszkających za granicą procedura pozostanie tak samo uciążliwa jak dotychczas. Obywatel może otrzymać paszport w konsulacie, ale po dowód osobisty nadal musi zwrócić się do urzędu w Polsce.
Interpelacja Pauliny Matysiak ujawniła nie tylko brak planów zmiany przepisów. Pokazała również, że państwo nie zna skali problemu, nie porównuje swoich procedur z rozwiązaniami europejskimi i już na starcie odrzuca reformę jako zbyt kosztowną. Dla obywateli oznacza to jedno: bilety trzeba będzie kupować nadal.




