MEN w sprawie stażu pracy: sprawa uregulowana. Wątpliwości? Pytajcie sąd pracy

Detailed image of paper stacks held together by paperclips, showcasing organizational tools.

Przepisy weszły w życie pierwszego dnia nowego roku i miały zamknąć pewien rozdział polskiego rynku pracy. Umowy zlecenia — przez lata traktowane jako praca „niewidzialna” — od 2026 roku liczą się do stażu. Dla nauczycieli to konkret: wyższy dodatek za wysługę lat, szybciej osiągana nagroda jubileuszowa. Problem w tym, że szkoły zaczęły stosować nowe przepisy po swojemu. Posłanka Paulina Matysiak zapytała Ministerstwo Edukacji, co z tą dowolnością. Odpowiedź właśnie nadeszła.

Reforma dobra w teorii, skomplikowana w praktyce

Ustawa z września 2025 roku dodała do Kodeksu pracy artykuł, który długo był dla wielu pracowników tylko marzeniem. Od 1 stycznia 2026 roku do stażu pracy wlicza się okresy pracy na zleceniu, umowach agencyjnych, a nawet lata prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Dla pracowników sektora publicznego, w tym nauczycieli, nowe prawa obowiązują od chwili nabycia uprawnień — ale nie wcześniej niż od wejścia ustawy w życie.

Dla nauczycieli stawka była jasna. Każdy rok dołożony do stażu przekłada się wprost na wysługę — 1% wynagrodzenia zasadniczego za rok pracy, maksymalnie do 20%. A nagroda jubileuszowa to konkretna kwota, na którą niejeden nauczyciel czekał latami. Problem pojawił się wtedy, gdy nauczyciele zaczęli chodzić do dyrektorów z zaświadczeniami, rachunkami za zlecenia i wyciągami z kont — i słyszeli różne rzeczy. W jednej szkole dokumenty wystarczyły, a w drugiej nie.

Do biura poselskiego Pauliny Matysiak zgłaszali się nauczyciele, którzy utknęli właśnie w tym miejscu. Posłanka skierowała interpelację do Ministerstwa Edukacji Narodowej — pytając m.in. o to, jak placówki mają weryfikować dokumenty z umów cywilnoprawnych i czy szkoły w ogóle wiedzą, jak stosować nowe przepisy.

Resort: przepisów zmieniać nie trzeba, bo już jest jak dobrze

Ministerstwo Edukacji, odpowiadając na interpelację, wyjaśniło sprawę od strony prawnej. Nowe okresy wskazane w Kodeksie pracy wchodzą automatycznie do stażu nauczyciela na podstawie rozporządzenia z 2005 roku, które nakazuje wliczać „inne udowodnione okresy, jeżeli z mocy odrębnych przepisów podlegają one wliczeniu do okresu pracy”. Nowe artykuły Kodeksu są właśnie takimi „odrębnymi przepisami”. Nic nie trzeba nowelizować.

Analogicznie jest z nagrodą jubileuszową — rozporządzenie z 2001 roku zawiera identyczną furtkę, która bez żadnych zmian przyjmuje nowe okresy. W ocenie MEN cały mechanizm działa.

„Nie docierają sygnały o rozbieżnej praktyce”

MEN informuje, że pytania kierowane do ministerstwa mają „charakter próśb o opinię w indywidualnych sprawach” i dotyczą głównie terminu nabycia prawa do nagrody jubileuszowej. Rozbieżnych praktyk w szkołach resort nie odnotował.

Tymczasem interpelacja posłanki Matysiak powstała właśnie dlatego, że takie rozbieżności były przez nauczycieli zgłaszane. Dyrektorzy szkół, ostrożni w obliczu możliwej kontroli finansowej, różnie podchodzili do pytania, jakie dokumenty uznać za wystarczające dowody lat pracy na zleceniu. MEN wskazał w odpowiedzi na ogólnodostępną stronę Ministerstwa Rodziny z pytaniami i odpowiedziami w tej sprawie — i stwierdził, że reguły dokumentowania są identyczne dla wszystkich grup zawodowych, więc osobne wyjaśnienia dla nauczycieli nie są potrzebne.

Spór? Do sądu

Jeśli dyrektor odmówi zaliczenia przedstawionych dokumentów, nauczyciel ma jedno narzędzie: powództwo do sądu pracy. Ministerstwo przypomniało o tym w odpowiedzi — jasno i bez owijania w bawełnę. Dyrektor szkoły jest kierownikiem zakładu pracy i to do jego kompetencji należy decyzja o sprawach pracowniczych. Organem uprawnionym do weryfikacji tych decyzji jest sąd.

Można też zwrócić się do Okręgowego Inspektoratu Pracy. Inspekcja Pracy ma uprawnienia nadzorcze i może wymusić przestrzeganie przepisów.

Co dalej?

Posłanka Matysiak, składając interpelację, otrzymała w odpowiedzi oficjalne stanowisko resortu: przepisy działają, nie trzeba ich zmieniać, dokumenty z umów zlecenia należy honorować. Teraz każdy nauczyciel, który usłyszy od dyrektora odmowę, może powołać się na odpowiedź resortu.

Zostaje pytanie, czy to wystarczy. Nauczyciel z kilkoma latami na zleceniach, tonami rachunków i jedną odmową dyrektora przed wniesieniem sprawy do sądu pracy — to ciągle brzmi jak dużo zachodu jak na przepis, który miał uprościć życie.

 
Jeśli chcesz otrzymywać więcej takich treści i być na bieżąco z nowościami, zapisz się do mojego newslettera.

Czytaj też