W Polsce do 26% sołectw nie dociera transport publiczny (dane nie uwzględniają transportu szkolnego). To blisko 11 tysięcy sołectw!

Te dane są zatrważające — z co czwartej polskiej miejscowości nie da się wyjechać, bo nie ma kolei ani autobusu. Żeby załatwić swoje sprawy — dojechać do szkoły, do pracy, do lekarza — trzeba mieć samochód.

Wydatki gmin maleją

W wyniku pandemii o 81% zmalały wydatki gmin na dowożenie uczniów do szkół (co oczywiście nie dziwi, jeśli przypomnimy sobie, że szkoły funkcjonowały zdalnie, uczniowie uczestniczyli w lekcjach online, przebywając w domu), ale…

…o 10% zmalały także wydatki jeśli chodzi o realizację lokalnego transportu zbiorowego. Te wydatki na zbiorkom nie wróciły do poziomu sprzed pandemii. W 2022 jest gorzej niż w 2019.

Co to oznacza? Mamy mnóstwo aut, których przy sprawnym i funkcjonującym zbiorkomie pewnie by w Polsce nie było. Dane GUS z 2019 roku pokazują, że z 19 mln zarejestrowanych w Polsce samochodów ma ponad 10 lat. Co więcej, przynajmniej jeden samochód ma ponad 80% Polaków w wieku od 25 do 55 lat!

Klimat na zbiorkom?

Prawie 30% całkowitej emisji CO2 w UE pochodzi z sektora transportu, z czego 72% — z transportu drogowego. Jest o co walczyć, jeśli chodzi o zmniejszanie emisji, bo lepszy zbiorkom = mniej aut na drodze = mniejsze emisje = czystsze powietrze = lepsze życie.

Z częścią podawanych wyżej danych można było się zapoznać na ostatnim posiedzeniu Zespołu ds. Walki z Wykluczeniem Transportowym. Podsumowanie badań przedstawiła prof. Monika Stanny razem z mgr. Łukaszem Komorowskim.

I na koniec puenta z bardzo ciekawej książki Magdaleny Okraski pt. „Nie ma i nie będzie”:

„Zabrali pociągi, zostały autobusy. Zabrali nam autobusy, niestety musieliśmy kupić samochody. W dodatku najtańsze, śmieci, których pozbywał się Zachód. Ale musieliśmy kupić, bo nie mieliśmy jak jeździć”.

Skip to content