Od początku trwania epidemii w najcięższej sytuacji znajdują się osoby mieszkające w Domach Pomocy Społecznej i pracownicy tych miejsc. Ich losy nie są mi obojętne. Dlatego też jestem wiceprzewodniczącą sejmowej Komisji Polityki Senioralnej.

W ostatnim czasie dotarły do mnie informacje o zaniedbaniach i niepokojącym stanie opieki w jednym z białostockich Domów Pomocy Społecznej. Tematem zajmuje się Okręg Lewica Razem Podlaskie, ja natomiast złożyłam wnioski o informację publiczną do placówek znajdujących się w całym województwie podlaskim, aby sprawdzić, czy podobne problemy dotykają również placówek położonych w sąsiednich miastach.

Pytam w nich o liczbę pracowników przypadających na podopiecznych, ile godzin przepracowują oni miesięcznie, jak wieloma osobami zajmują się w trakcie jednej zmiany oraz czy mają dostęp do środków ochrony osobistej, czy mają możliwość szybkiego testowania personelu, a w razie stwierdzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2, jakimi dysponują warunkami, aby zapewnić bezpieczeństwo pozostałym osobom.

Z części odpowiedzi, które już otrzymałam, wynika, że:

  • respektowane są standardy związane z liczbą pracowników przypadających na pensjonariusza,
  • wprowadzono system równoważnego czasu pracy, który pozwala na wydłużenie czasu pracy na jednej zmianie,
  • pracownicy mają nieograniczony dostęp do jednorazowych środków ochrony osobistej i środków dezynfekujących,
  • zadbano o specjalne pomieszczenia dla osób na kwarantannie,
  • placówki mają w końcu możliwość wykonywania testów przesiewowych.

Mam nadzieję, że rząd i wojewodowie nie zapomną już o będących w grupie ryzyka mieszkańcach DPS-ów ani pracownikach, dla których czas pandemii oznacza ogromne zmiany w życiu i w harmonogramie pracy.

Skip to content