W sobotę w Warszawie podczas marszu mającego upamiętniać ofiary Powstania Warszawskiego, doszło do kilku incydentów. Jeden z nich miał miejsce przy biurze centralnym mojej partii przy Nowym Świecie. Młodzi działacze wywiesili banery z antyfaszystowskimi hasłami na naszym balkonie wychodzącym na ulicę, gdzie przechodził marsz. Hasła jakie znalazły się na banerach to m.in. “Powstań przeciw faszyzmowi” i “Feminizm, nie faszyzm”. 

Foto: Gocha Adamczyk

Widok transparentów najwyraźniej zdenerwował część uczestników wydarzenia, bo nasi działacze i działaczki stojący na balkonie spotkali się z agresją ze strony tłumu – w stronę biura poleciało kilka butelek i sporo wyzwisk. Policjanci ochraniający marsz wchodzili do mieszkań i lokali, które ich zdaniem “prowokowały” uczestników obchodów. Nasze biuro, gdzie znajdują się również biura poselskie, stało się celem takiego działania.

Byłam wtedy na miejscu i rozmawiałam z policją. Funkcjonariusze nie byli w stanie wskazać żadnych podstaw prawnych do podejmowanych przez siebie działań. Tłumaczyli, że chcą sprawdzić kto jest w biurze, bo grupa osób na balkonie zagłuszała przechodzący ulicą marsz (!).  Ostatecznie policja odstąpiła od swoich działań.

Wydarzenia takie jak to pokazują, że mamy dużo do zrobienia jeżeli chodzi o politykę historyczną, która w tej chwili zawłaszczana jest coraz bardziej przez środowiska skrajnie prawicowe. Uczestnicy obchodów zapominają, że Powstanie Warszawskie było skierowane przeciwko kierowanym ideologią faszystowską żołnierzom niemieckim.

Sprawy nieuzasadnionych interwencji funkcjonariuszy policji nie pozostawię bez interwencji.