Kiedy na początku lipca pisałam pismo w sprawie składowiska odpadów przy ul. Majdany w Kutnie, zaalarmowana przez okolicznych mieszkańców, nie sądziłam, że problem może nasilić się w tak szybkim tempie. W ostatnią sobotę mogliśmy po raz kolejny patrzeć na ogień trawiący niebezpieczne odpady i kłęby czarnego dymu wznoszące się nad naszym miastem.

W swoim piśmie pytałam m.in. o to na jakim etapie znajduje się obecnie sprawa likwidacji nielegalnego składowiska i jakie odpady się tam znajdują. A także jaki jest szacunkowy koszt ich utylizacji oraz kto wydał decyzję zezwalająca na składowanie odpadów niebezpiecznych. Kilka dni temu, tuż przed wybuchem pożaru otrzymałam odpowiedź.

Z pisma, które dostałam wynika, że zalegające na działce przy ul. Majdany 10 odpady są pozostałością po działalności firmy składującej odpady, które nie zostały przez nią usunięte po wygaśnięciu wymaganych zezwoleń i w związku z tym na wniosek Prezydenta Miasta zostało wszczęte postępowanie prokuratorskie. Firma, która gospodarowała odpadami działała na podstawie decyzji Wojewody Łódzkiego. Decyzje w tej sprawie straciły ważność w styczniu 2016 r. Była też wydana przez Starostę Kutnowskiego decyzja w tej sprawie obejmująca okres od marca 2016 do końca roku 2018.

Miasto prowadzi również rozmowy z Marszałkiem Województwa na temat dalszych kroków pozwalających na usunięcie zagrożenia.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska potwierdził w wyniku kontroli, że na terenie znajdują się odpady niebezpieczne, ale nie ustalono orientacyjnych kosztów ich usunięcia.

O dalszych krokach w sprawie będę Państwa informować.