Nowe ceny znaczków – Poczta Polska doi klientów

Dopiero dziś dowiedziałam się o zmianie cennika Poczty Polskiej od nowego roku. Cena znaczka na list czy pocztówkę, które są wysyłane za granicę (przesyłka ekonomiczna nierejestrowana) wzrasta o ponad 90%!!! Obecnie znaczek na taką przesyłkę kosztuje 2,4 zł (Europa) lub 2,5 zł (reszta świata), a od 1 stycznia 2013 roku cena na wszystkie kraje (niezależnie od części świata) to 4,6 zł. Polski PostCrossing jest zagrożony, nie ma co! Kogo teraz będzie stać na wysyłanie takiej samej ilości kartek, jeśli cena znaczków wzrasta prawie dwukrotnie?

Ironicznie brzmią zatem słowa prezesa Poczty Polskiej, Jerzego Jóźkowiaka, który stwierdził, w kontekście wszelkich zmian na poczcie, związanych także z liberalizacją prawa pocztowego, że jest to “koniec dojenia Poczty Polskiej” (podaję za:  http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114877,13037404,Poczta_Polska_zapowiada_nowe_ceny_uslug__znaczki_i.html). Póki co zmiana wygląda tak, że to Poczta Polska zaczyna doić swoich klientów!

W cytowanym artykule pojawiają się słowa członka zarządu Poczty Polskiej Janusza Wojtasa, który stwierdza “Aktualny cennik dezorientuje naszych klientów. Często nie wiadomo, jaki znaczek kupić dla danego listu. Dzięki nowemu podejściu klienci będą mogli zaoszczędzić czas. Dla nas oznacza to z kolei (…) przyspieszenie doręczania przesyłek”. Taaak… Jestem bardzo ciekawa co wolą zaoszczędzić klienci – czas czy pieniądze wydawane na znaczki. Poza tym jaka to oszczędność czasu skoro żeby kupić znaczek pocztowy i tak trzeba swoje odstać na poczcie. Być może automaty ze znaczkami da się znaleźć gdzieś w stolicy, ale w innych miastach, także tych większych, nigdy żadnego nie widziałam!

Zmiany, które wprowadza Poczta Polska z nowym rokiem związane są z liberalizacją rynku – od 1 stycznia przesyłki o wadze do 50 gram będziemy mogli wysłać za pośrednictwem wybranego przez nas operatora (do tej pory PP miała monopol na tego typu przesyłki – stąd sławne blaszki dodawane do listów przesyłanych InPostem).

Jedno jest pewne – od przyszłego roku wszystkie możliwe listy krajowe (czyli w zasadzie większość kartek do znajomych w Polsce) wysyłam InPostem – bojkotuję w tym względzie Pocztę Polską. Niestety, jeśli chodzi o przesyłki zagraniczne – nadal będę musiała korzystać z jej usług. Ale do czasu! Czekam na konkurencyjnego operatora!

A póki co – wracam do moich korespondencyjnych zaległości – trzeba wysłać kartki i listy przed końcem tego roku! Pa!

4 komentarzy

  1. Damião Feliciano da Silva

    28 grudnia 2012

    Is really absurd!!Here in Brazil,because we have economic stature and porte priority. AND for each continent we have a different price,but we prefer as well.

    Reply
  2. Hania

    28 grudnia 2012

    Też wysyłam pocztówki i nie wiem czy dalej będę mogła ich wysyłać tyle co teraz. Szkoda bo zaczęłam 2 miesiące temu i nawet mi się spodobało. Szukając informacji o cenie znaczków trafiłam na fajnego bloga :)

    Reply
  3. zdzislaw

    28 grudnia 2012

    Robią z nami co chcą by utrzymać swoje wysokie gaże. Spójrzcie na dochody posłów w stosunku do średniej krajowej jedne z najwyższych w Europie. To trzeba utrzymać więc wszystkie środki dozwolone. Niskie zatwierdzone przez tych posłów najniższe zarobki. Tak , tak spróbujcie za to przeżyć. Niewiele państwowego zostało to trzeba jeszcze na tym trochę złupić społeczeństwo. Może celem jest jak najwyższe ceny a potem upadłość potem sprzedanie . Ja korzystam z różnych form przesyłek bo poczta jest za droga.

    Reply
  4. Katia

    29 grudnia 2012

    Też dostałam wściku i zaczęłam się udzielać w forumowych swapach jak dawniej. Uznałam, że lepiej teraz nadwyrężyć portfel niż potem płakać za każdym pięciozlotowym znaczkiem.
    Nie wiem, jak inni postcrosserzy, ale ja od nowego roku zawieszam kartkowanie, powiedzmy na pół roku, poczekam aż sie sytuacja rozwinie. Dobrze by bylo, gdyby PP nagle straciła (zupełnie) znaczną rzeszę ludzi wysyłających rzeczy za granicę – może ktoś by zauważył, że 5 zlotych za priorytet do Niemiec to jednak lekkie przegięcie (serio, płacić za 400 km tyle samo ile za 15 000 km? Naprawdę? =_=)
    (Po cichu liczę, że Deutsche Post już sie szykuje i za kilka miesięcy gruchnie wieść, że wchodzą do Polski i są tańsi :)

    A automaty znaczkowe w stolicy są, ale wszystkie, które widziałam mają kartkę “automat chwilowo nieczynny”. I to “chwilowo” to już się ciągnie i ciągnie ;)

    Reply

Dodaj komentarz